PROTEZY

2014 | instalacja interaktywna | obiekty, video, video performance, cykl fotograficzny, rysunek

Damian Reniszyn uczynił przedmiotem zainteresowania relacje pomiędzy człowiekiem i obiektem. Tym razem chodzi jednak o obiekty bezpośrednio przez niego wytworzone. Z dużym wyczuciem materiałowym tworzy on obiekty z drewna o różnym kształcie i właściwościach fizycznych (sprężystość, ciężar, kształt). Każdy z nich pozwala na innego rodzaju interakcję i kontakt z nim.

Damian Reniszyn badający właściwości przedmiotów wykonanych z drewna bada granice pojęcia funkcjonalności. Graniczność generowanych przez niego sytuacji relacyjnych na linii ciało-przedmiot odnosi się do problemu potencjału interakcyjnego zawartego w kształtach i formach. Okazuje się, że nawet pozbawienie obiektu jakiejkolwiek funkcji użytkowej nie czyni z niego obiektu nieinteresującego z puntu widzenia odbiorcy. Przedmioty te wydają się bowiem zapraszać widza do zmierzenia się z nimi zmieniając biernego obserwatora w aktywnego użytkownika. Jednocześnie samo używanie staje się formą czystego działania, zależy bowiem wyłącznie od charakteru obiektu i wyobraźni odbiorcy. To właśnie osoba stająca wobec przedmiotu musi wymyślić co może z nim zrobić – możliwości nie wynikają bowiem z góry danej instrukcji bądź konwencji jego używania. Ta funkcjonalna otwartość jest przenośnią treściowej nieokreśloności dzieła sztuki. Dzięki tej otwartości dotykamy problemu użytkowości.

Inteligencja materiałowa autora ujawnia się w sposobie ukształtowania omawianych przedmiotów. Obiekty te przywołują skojarzenia z formami organicznymi. Jedynym ratunkiem przy konfrontacji z przedmiotami bez funkcji Reniszyna jest zatem poszukiwanie w pamięci podobnych form i układów oraz próba ich wariacyjnej adaptacji, czy też projekcji na zastane w galerii, a stworzone przez artystę sytuacje.

Jego działanie objawia pewne założenia o charakterze podstawowym dla ludzkiej percepcji, zgodnie z którym sensy mają charakter asocjacyjny i kolektywny. Człowiek wchodzi w relacje z innymi ludźmi poprzez tworzenie rozmaitych kodów komunikacyjnych, również zawartych w wytwarzanych przez niego przedmiotach.

Sygnały, które człowiek wysyła, odczytuje i odbiera oraz na które reaguje mają charakter symboliczny, ponieważ dążą do uśrednienia swojego sensu – dążą do oznaczania tego samego zarówno dla wysyłającego sygnał, jak również dla jego odbiorcy. W sytuacji zatarcia jednoznacznego sensu działań performatywnych, z jakim mamy do czynienia w przypadku prac Damiana Reniszyna, ludzki umysł dąży do przezwyciężenia swojej poznawczej niemocy poprzez poszukiwania drogi dla odczytania nieznanych przedmiotów jako „znaków kulturowych”. Ich odbiorca podejmując wyzwanie rzucone mu przez twórcę zaczyna badać przedmioty poszukując kompromisowych odpowiedzi co można z nimi zrobić. Interakcja z nimi stanowi rodzaj gry z ich potencjalnym znaczeniem, ale również otwartym polem artystycznej wyobraźni, w której odbiorca jest podmiotem współkonstytuującym przekaz.

Przedmioty Reniszyna są zatem rodzajem sprawdzianu otwartości odbiorcy. Może on je odrzucić nie angażując się lub przyjąć postawę aktywną, wchodząc z nimi w bezpośrednią relację. W drugim przypadku będziemy mieć do czynienia z interakcją symboliczną, która zachodzi w każdej sytuacji, gdy człowiek poznaje lub wypracowuje normy odpowiadające kontekstowi w którym się znalazł – przyjmuje zewnętrzny wobec siebie i swojej dotychczasowej wiedzy punkt widzenia, aby dowiedzieć się w jaki sposób powinien się zachować. Dzięki takiej interakcji świadomie włącza się w kulturę, którą jednocześnie współtworzy. W tym sensie przedmioty Reniszyna są pułapkami zastawionymi na widza, a wejście w relację z nimi lub powstrzymanie się od niej może być odczytywane jako świadczące o poznawczej otwartości lub zamknięciu.

Mateusz Bieczyński, NOWY INTERAKCJONIZM,

(Nie)dotykaj! | Centrum Sztuki Współczesnej Znaki Czasu, Toruń 2015 | widok wystawy | interakcja publiczności

PROTEZY | video performance | Full HD, 9`23„ | dźwięk | loop

WEHIKUŁ | obiekt | drewno  Ø 95 cm | wydruk na papierze archiwalnym 90×60 cm

WEHIKUŁ | video performance | Full HD Go Pro | 57 kl./sek | 6`54„| dźwięk | loop

LUNETA | obiekt | drewno | 120x60x35 cm | wydruk na papierze archiwalnym 90×60 cm

LUNETA | video performance | Full HD Go Pro, 57 kl./sek | 4`24„| dźwięk | loop

PERYSKOP | obiekt | drewno  220 x 40 cm | wydruk na papierze archiwalnym 90×60 cm

PERYSKOP | video performance | FULL HD, 3`25„| dźwięk | loop

OBIEKT DO NAKŁADANIA | obiekt | drewno 40x30x30cm | wydruk na papierze archiwalnym 90×60 cm

OBIEKT DO NAKŁADANIA | video performance | HD Go Pro 57 kl./sek. | 2`13„, dźwięk, loop

OBIEKT DO NAKŁADANIA II | obiekt | drewno | Ø 8 cm | wydruk na papierze archiwalnym 90×60

OBIEKT DO NAKŁADANIA II | video performance | Full HD Go Pro 57 kl./sek.1`21„| dźwięk | loop

girls to the front zine

Jedno z finałowych słów w plebiscycie na Młodzieżowe Słowo Roku 2022 najlepiej opisuje bohaterkę tego materiału — Slay. To słowo oznacza w bezpośrednim tłumaczeniu z angielskiego „zabić” i wcześniej było najczęściej używane w kontekście pokonywania przeciwników na polu walki. W ostatnich latach, dzięki Internetowi i popularyzacji słowa m. in. w społeczności LGBTQIA+, slay zyskało nieco inny kontekst. Teraz to w pewnym sensie nadal zabicie wrogów, ale tylko swoim stylem, pięknem i energią.

Dildolette to postać kreowana przez artystę wizualnego Damiania Reniszyna znanego jako Bisexual Top Boy, który jest wschodzącą gwiazdą polskiej sceny dragowej. Przez całą jego twórczość przechodzi idea walki z bifobią i zaprzeczanie normatywności cispłciowej w społeczeństwie — co bezpośrednio wpłynęło na to, jak wygląda zarówno na scenie, jak i online. W tym materiale Mateusz Jaskot porozmawiał z nim o fascynacji silnymy kobietami, historii powstania Dildolette i jej supermocach.

 

Jak odkryłeś w sobie Dildolette?

Proces odkrywania w sobie queerowej persony trwa odkąd pamiętam. Zaczęło się od tego, że zamiast bawić się samochodami jak pozostali chłopcy wolałem lalki. W zabawach z odgrywaniem ról zdecydowanie preferowałem być dziewczynką a mój ulubiony atrybut dzieciństwa to lusterko i przeglądanie się w nim jak gdybym próbował scalić obraz siebie z odbiciem, które widzę w lustrze i tym jak odbijam się w ocenach ludzi. 

Niestety idąc do szkoły zostałem naprostowany i wrzucony w męski konstrukt społeczny i wszystkie zasady nim rządzące. Również mój ojciec odegrał w tym dyskryminującej metodzie znaczącą rolę. Ponieważ jestem biseksualny to zawsze czułem się zawieszony gdzieś pomiędzy homo i hetero światem. Dildolette jest kimś kto scala te światy. Swój pierwszy makijaż zrobiłem 15 lat temu. Myślę, że pod wpływem występu niemieckiej drag queen Glorii Viagry, która na zaproszenie Katarzyny Kozyry przyjechała na wernisaż jej wystawy do mojego miasta. Dla młodego licealisty to było niesamowite przeżycie. Przypominało mi się to podczas spektaklu Orlando. Biografie w Teatrze Powszechnym, w którym ta sama artystka (Kozyra) tworzyła scenografię a mój serdeczny przyjaciel Lulla la Polaca grał jedną z głównych ról. Poczułem wtedy, że moje życie zatoczyło koło. Przeryczałem prawie całą sztukę. Poczułem się znowu przez chwilę jak u „siebie” – na końcu binarnego świata. Takie małe i duże rzeczy to właśnie odkrywanie w sobie Dildolette.

Czy twoja seksualność wpływa w jakiś sposób na to, jak performujesz swoją drag personę? Mówisz, że jej supermocą jest właśnie biseksualność.

Oczywiście! Dildolette jest ucieleśnieniem mojej seksualności. Piękna, seksowna, wyuzdana, ultrakobieca ale jednocześnie męska, przerysowana, dominująca….. Dildolette łączy w sobie nieoczywiste, binarne i z pozoru wykluczające się cechy. Jak można być jednocześnie kobiecym i męskim? W cispłciowym świecie jest to nierealne ale w mojej opowieści już tak. Dildolette powstała z potrzeby mówienia o mojej seksualności, To rodzaj coming outu i sprzeciwu wobec narzucania queerom heteronormatywności. Dildolette to performans, który pozwala mi na autentyczną ekspresję i manifestowanie tożsamości w wyszukanej formie.

Opowiedz więcej o tym, kim jest Dildolette. Skąd wziął się pomysł przedstawiania jej jako wojowniczki z innej planety?

Dildolette łączy moje zainteresowania, fascynacje i podniety. Jest trochę kolażem łączącym porno, komiks, superbohaterki i kiczowate filmy, w których główne role odgrywają silne kobiety. Jest coś dla mnie fascynującego w tym, że ciało kobiety może być jednocześnie męskie i ultra kobiece. Trochę hybryda, genderfuck, postać z innej planety. Nigdy nie interesowało mnie odtwarzanie kobiety 1:1. Raczej stworzenie czegoś pomiędzy płciami co wyłamuje się definicjom i temu do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Bardzo podoba mi się łączenie szpilek, mocnego makijażu, silikonowych cycków, brody i penisa w jednej postaci, czyli persony na granicy drag queen i faux kinga.

Bardzo odpowiada mi rola wojowniczki ponieważ mój drag jest formą aktywizmu podejmowanego w celu przeciwstawienia się rolom płciowym i ich stereotypom. Jest to też protest przeciwko bifobii i mizogini. Identyfikuję się z płcią przypisaną mi przy narodzinach, ale nie odpowiadają mi normy społeczne, które przypisuje mi społeczeństwo. Uważam, że zdecydowanie bardziej sexi od księżniczek są wojowniczki. W życiu prywatnym kręcą mnie też takie kobiety. Natomiast od wojowników bardziej kręcą mnie przegięci chłopcy.

Razem ze swoją partnerką tworzycie nietuzinkową parę. Niecodziennie spotyka się tak dopasowany duet pod kątem tego co robicie na scenie – drag i burleska. Jak się dopełniacie?

To my nie jesteśmy zwyczajną parą?

Dildolette i Red Juliette mają bardzo trudne charaktery, to silne i dominujące persony. Jak się pewnie domyślasz generuje to bardzo dużo różnych skrajnych emocji i napięć. Oczywiście w naszej relacji nie ma miejsca na dyskryminację i brak akceptacji. To jest super, że jesteśmy mega psiapsi i pożyczamy sobie sukienki, peruki, robię Redce makeup na jej show, po czym stajemy się kumplami z siłowni i przejeżdżamy w niedziele 25 km na rolkach. 

Mamy specyficzną relację, którą bardzo podkręca to, że jesteśmy neuroatypowi i oboje mamy ADHD. Potrzebujemy bardzo dużo dopaminy i na pewno bardzo nas przyciąga to, że nigdy się ze sobą nie nudzimy. 

Kiedy zobaczymy Dildolette na scenie? Podczas sesji padł pomysł Dildolette dominy – co myślisz o tym pomyśle? 

Haha takich i innych pomysłów dziennie jest przynajmniej kilka. Klęska urodzaju i brak czasu i konsekwencji żeby je realizować. Dildolette jako domina w sumie już powstała. Jest jedną z antagonistek komiksu o Dildolette, który tworzę i który mam nadzieję, że doczeka się niedługo swojej rysunkowej wersji. 

Wracając do sceny.. Dla mnie sceną jest mój dom, związek, ulica i przede wszystkim moja własna głowa. Tam performuję codziennie. Przez to, że mój wygląd, zachowanie i preferencje nie wpisują się w heteronormatywny wzorzec muszę dragować codzienną rzeczywistość żeby stała się dla mnie bardziej akceptująca. No wiesz to są takie codzienne sytuacje od robienia coming outów w pracy po momenty, kiedy muszę się mierzyć z dyskryminacją na ulicy ze względu na wygląd odstający od typowo męskiego.

Jako artysta wizualny czuje się w jakimś sensie spełniony realizując dragowe cykle fotograficzne. Ale to bardzo miłe, że tak wiele osób pisze do mnie z propozycją występu. Bardzo możliwe, że w przyszłym roku pojawię się na scenie. Stay tuned!