STUDIO

Pracownia rozwija autorski język projektowy na styku designu, sztuk wizualnych i rzemiosła. Powstające tu obiekty łączą funkcję użytkową z doświadczeniem sensorycznym, traktując projektowanie jako proces badawczy, materialny i performatywny.

Pracuję z materią, kontekstem i zmysłami – prowadząc projekty od idei do prototypu i gotowego obiektu. Interesuje mnie forma, która nie tylko spełnia określone zadanie, ale także wywołuje reakcję, buduje relację i otwiera przestrzeń interpretacji. Obiekty powstające w pracowni balansują między rzeźbą, meblem, instalacją i narzędziem doświadczenia.

WIELOZMYSŁOWE PROJEKTOWANIE

Punktem wyjścia jest projektowanie angażujące wszystkie zmysły, ze szczególnym naciskiem na dotyk jako podstawowy sposób poznawania obiektów. W kulturze zdominowanej przez obraz pracownia poszukuje alternatywnych form kontaktu z materią — poprzez fizyczność, bliskość i cielesne doświadczenie.

Zmysłowość traktuję jako język projektowy, a materiał jako nośnik emocji, pamięci i społecznych znaczeń.

TRICKSTER JAKO STRATEGIA

Istotnym elementem praktyki jest figura trickstera — strategia projektowa oparta na przesuwaniu granic i kwestionowaniu przyjętych schematów. Obiekty nie zawsze podążają za oczywistą funkcją czy estetyką; zamiast tego wprowadzają subtelne napięcia, zaskoczenia lub momenty niepewności.

Projekt staje się narzędziem zmiany percepcji — zachętą do redefiniowania codziennych nawyków i sposobów interakcji z otoczeniem a także krytyki instytucjonalnej.

RZEMIOSŁO JAKO MANIFEST

W duchu postdigitalnego zwrotu ku rzemiosłu, pracownia wykorzystuje zarówno tradycyjne techniki manualne (rzeźba, stolarka, snycerstwo), jak i nowoczesne narzędzia projektowe (druk 3D, modelowanie cyfrowe). Taki hybrydalny warsztat umożliwia eksperymenty formalne i technologiczne, pozwalając jednocześnie zachować materialność i osobisty ślad twórcy. Rzemiosło nie jest tu rozumiane jedynie jako techniczna umiejętność, ale jako postawa – zaangażowana, refleksyjna i świadoma społecznie.

INTERDYSCYPLINARNOŚĆ

Działalność pracowni rozwija się na przecięciu designu, sztuki współczesnej, badań nad percepcją, antropologii zmysłów i nowych mediów. To przestrzeń eksperymentu, wymiany wiedzy i poszukiwania nowych sposobów myślenia o obiekcie.

RENOWACJA I DZIEDZICTWO

Od ponad 20 lat zajmuję się renowacją mebli i obiektów rzemiosła. Doświadczenie zdobywałem w rodzinnej pracowni konserwacji zabytkowych mebli oraz w prywatnych pracowniach renowatorskich. Obecnie współpracuję z domem aukcyjnym DESA Unicum przy konserwacji polskiego wzornictwa powojennego — m.in. projektów Spółdzielni Artystów „Ład”, środowiska Cepelii oraz twórców takich jak Józef Chierowski, Roman Modzelewski, Teresa Kruszewska, Rajmund Teofil Hałas, Hanna Lachert, Władysław Winczewski czy Olgierd Szlekys.

W pracy konserwatorskiej nie ograniczam się do bieżących napraw — podejmuję się również rekonstrukcji zniszczonych elementów, przywracając obiektom ich pierwotną formę i funkcję. Równolegle zajmuję się dokumentacją konserwatorską, fotografią i digitalizacją zbiorów.

W 2024 roku współpracowałem z historyczną pracownią Wandy Czełkowskiej przy rekonstrukcji rzeźby „Włosy Marii Magdaleny” z lat 90. Projekt ten był procesem badawczym łączącym analizę archiwalną, technologiczną i materialną.

ARCHITEKTURA WNĘTRZ

Od 2020 roku zajmuję się projektowaniem wnętrz komercyjnych, przestrzeni użyteczności publicznej oraz prywatnych. W realizacjach łączę architekturę z autorskimi projektami mebli i zabytkowymi elementami wyposażenia. Interesuje mnie dialog kontrastów — estetyki space age, pop i brutalizmu zestawione z minimalizmem oraz świadomą pracą z materiałem.

SZTUKA QUEER / DRAG

Przez kilka lat rozwijałem autorską postać drag queen — Dildolette — traktując drag jako narzędzie ekspresji artystycznej i aktywizmu na rzecz społeczności LGBTQ+. Obecnie koncentruję się na tworzeniu sztuki drag queen o wyraźnym wymiarze społecznym i emancypacyjnym.

W 2022 roku zadebiutowałem na dużym ekranie w polskiej komedii romantycznej, występując jako drag queen. Jako Dildolette jestem również bohaterem pierwszego w Polsce serialu dokumentalnego o burlesce i drag queens „NAGO.GŁOŚNO.DUMNIE.”, którego premiera odbyła się podczas Millennium Docs Against Gravity w 2023 roku.

girls to the front zine

Jedno z finałowych słów w plebiscycie na Młodzieżowe Słowo Roku 2022 najlepiej opisuje bohaterkę tego materiału — Slay. To słowo oznacza w bezpośrednim tłumaczeniu z angielskiego „zabić” i wcześniej było najczęściej używane w kontekście pokonywania przeciwników na polu walki. W ostatnich latach, dzięki Internetowi i popularyzacji słowa m. in. w społeczności LGBTQIA+, slay zyskało nieco inny kontekst. Teraz to w pewnym sensie nadal zabicie wrogów, ale tylko swoim stylem, pięknem i energią.

Dildolette to postać kreowana przez artystę wizualnego Damiania Reniszyna znanego jako Bisexual Top Boy, który jest wschodzącą gwiazdą polskiej sceny dragowej. Przez całą jego twórczość przechodzi idea walki z bifobią i zaprzeczanie normatywności cispłciowej w społeczeństwie — co bezpośrednio wpłynęło na to, jak wygląda zarówno na scenie, jak i online. W tym materiale Mateusz Jaskot porozmawiał z nim o fascynacji silnymy kobietami, historii powstania Dildolette i jej supermocach.

 

Jak odkryłeś w sobie Dildolette?

Proces odkrywania w sobie queerowej persony trwa odkąd pamiętam. Zaczęło się od tego, że zamiast bawić się samochodami jak pozostali chłopcy wolałem lalki. W zabawach z odgrywaniem ról zdecydowanie preferowałem być dziewczynką a mój ulubiony atrybut dzieciństwa to lusterko i przeglądanie się w nim jak gdybym próbował scalić obraz siebie z odbiciem, które widzę w lustrze i tym jak odbijam się w ocenach ludzi. 

Niestety idąc do szkoły zostałem naprostowany i wrzucony w męski konstrukt społeczny i wszystkie zasady nim rządzące. Również mój ojciec odegrał w tym dyskryminującej metodzie znaczącą rolę. Ponieważ jestem biseksualny to zawsze czułem się zawieszony gdzieś pomiędzy homo i hetero światem. Dildolette jest kimś kto scala te światy. Swój pierwszy makijaż zrobiłem 15 lat temu. Myślę, że pod wpływem występu niemieckiej drag queen Glorii Viagry, która na zaproszenie Katarzyny Kozyry przyjechała na wernisaż jej wystawy do mojego miasta. Dla młodego licealisty to było niesamowite przeżycie. Przypominało mi się to podczas spektaklu Orlando. Biografie w Teatrze Powszechnym, w którym ta sama artystka (Kozyra) tworzyła scenografię a mój serdeczny przyjaciel Lulla la Polaca grał jedną z głównych ról. Poczułem wtedy, że moje życie zatoczyło koło. Przeryczałem prawie całą sztukę. Poczułem się znowu przez chwilę jak u „siebie” – na końcu binarnego świata. Takie małe i duże rzeczy to właśnie odkrywanie w sobie Dildolette.

Czy twoja seksualność wpływa w jakiś sposób na to, jak performujesz swoją drag personę? Mówisz, że jej supermocą jest właśnie biseksualność.

Oczywiście! Dildolette jest ucieleśnieniem mojej seksualności. Piękna, seksowna, wyuzdana, ultrakobieca ale jednocześnie męska, przerysowana, dominująca….. Dildolette łączy w sobie nieoczywiste, binarne i z pozoru wykluczające się cechy. Jak można być jednocześnie kobiecym i męskim? W cispłciowym świecie jest to nierealne ale w mojej opowieści już tak. Dildolette powstała z potrzeby mówienia o mojej seksualności, To rodzaj coming outu i sprzeciwu wobec narzucania queerom heteronormatywności. Dildolette to performans, który pozwala mi na autentyczną ekspresję i manifestowanie tożsamości w wyszukanej formie.

Opowiedz więcej o tym, kim jest Dildolette. Skąd wziął się pomysł przedstawiania jej jako wojowniczki z innej planety?

Dildolette łączy moje zainteresowania, fascynacje i podniety. Jest trochę kolażem łączącym porno, komiks, superbohaterki i kiczowate filmy, w których główne role odgrywają silne kobiety. Jest coś dla mnie fascynującego w tym, że ciało kobiety może być jednocześnie męskie i ultra kobiece. Trochę hybryda, genderfuck, postać z innej planety. Nigdy nie interesowało mnie odtwarzanie kobiety 1:1. Raczej stworzenie czegoś pomiędzy płciami co wyłamuje się definicjom i temu do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Bardzo podoba mi się łączenie szpilek, mocnego makijażu, silikonowych cycków, brody i penisa w jednej postaci, czyli persony na granicy drag queen i faux kinga.

Bardzo odpowiada mi rola wojowniczki ponieważ mój drag jest formą aktywizmu podejmowanego w celu przeciwstawienia się rolom płciowym i ich stereotypom. Jest to też protest przeciwko bifobii i mizogini. Identyfikuję się z płcią przypisaną mi przy narodzinach, ale nie odpowiadają mi normy społeczne, które przypisuje mi społeczeństwo. Uważam, że zdecydowanie bardziej sexi od księżniczek są wojowniczki. W życiu prywatnym kręcą mnie też takie kobiety. Natomiast od wojowników bardziej kręcą mnie przegięci chłopcy.

Razem ze swoją partnerką tworzycie nietuzinkową parę. Niecodziennie spotyka się tak dopasowany duet pod kątem tego co robicie na scenie – drag i burleska. Jak się dopełniacie?

To my nie jesteśmy zwyczajną parą?

Dildolette i Red Juliette mają bardzo trudne charaktery, to silne i dominujące persony. Jak się pewnie domyślasz generuje to bardzo dużo różnych skrajnych emocji i napięć. Oczywiście w naszej relacji nie ma miejsca na dyskryminację i brak akceptacji. To jest super, że jesteśmy mega psiapsi i pożyczamy sobie sukienki, peruki, robię Redce makeup na jej show, po czym stajemy się kumplami z siłowni i przejeżdżamy w niedziele 25 km na rolkach. 

Mamy specyficzną relację, którą bardzo podkręca to, że jesteśmy neuroatypowi i oboje mamy ADHD. Potrzebujemy bardzo dużo dopaminy i na pewno bardzo nas przyciąga to, że nigdy się ze sobą nie nudzimy. 

Kiedy zobaczymy Dildolette na scenie? Podczas sesji padł pomysł Dildolette dominy – co myślisz o tym pomyśle? 

Haha takich i innych pomysłów dziennie jest przynajmniej kilka. Klęska urodzaju i brak czasu i konsekwencji żeby je realizować. Dildolette jako domina w sumie już powstała. Jest jedną z antagonistek komiksu o Dildolette, który tworzę i który mam nadzieję, że doczeka się niedługo swojej rysunkowej wersji. 

Wracając do sceny.. Dla mnie sceną jest mój dom, związek, ulica i przede wszystkim moja własna głowa. Tam performuję codziennie. Przez to, że mój wygląd, zachowanie i preferencje nie wpisują się w heteronormatywny wzorzec muszę dragować codzienną rzeczywistość żeby stała się dla mnie bardziej akceptująca. No wiesz to są takie codzienne sytuacje od robienia coming outów w pracy po momenty, kiedy muszę się mierzyć z dyskryminacją na ulicy ze względu na wygląd odstający od typowo męskiego.

Jako artysta wizualny czuje się w jakimś sensie spełniony realizując dragowe cykle fotograficzne. Ale to bardzo miłe, że tak wiele osób pisze do mnie z propozycją występu. Bardzo możliwe, że w przyszłym roku pojawię się na scenie. Stay tuned!